Nie czyńmy pracodawców odpowiedzialnymi za niską partycypację w PPK
Ministerstwo Finansów w wykonaniu spoczywającego nań obowiązku ustawowego przygotowało Przegląd Pracowniczych Planów Kapitałowych, który zostanie przyjęty jako informacja Rady Ministrów dla Sejmu RP o skutkach obowiązywania ustawy o PPK.
Lektura tego dokumentu implikuje konieczność skomentowania go. Dzisiaj zajmijmy się kwestią roli pracodawców w PPK.
Duch złego pracodawcy jest wśród nas
W pierwszej kolejności trzeba wyrazić zdziwienie niektórymi sformułowaniami, jakimi posłużyli się autorzy Przeglądu, szczególnie biorąc pod uwagę, gdzie dokument ten powstał i jakie zadania stoją przed instytucją, która go sporządziła.
Czy fakt, że resort mieści się w budynku ukończonym w 1955 roku, oznacza, że po jego korytarzach wciąż krążą zjawy przeszłości z okresu słusznie minionego? Czy naprawdę urzędnicy muszą aż tak wyraźnie pokazywać, jak bardzo nie lubią przedsiębiorców i pracodawców? A może nadal gonią kułaków i spekulantów? Naprawdę? O co chodzi?
Treść Przeglądu
Otóż na stronie 33 Przeglądu znajdujemy akapit o następującej treści:
Znaczący wpływ na poziom uczestnictwa w pracowniczych planach kapitałowych – obok wskazanych wcześniej czynników zewnętrznych – wywarło również nastawienie pracodawców, którzy dla większości osób zatrudnionych stanowią podstawowe źródło informacji o programie. Dane wskazują, że w podmiotach, w których pracodawcy prezentowali pozytywne podejście do PPK oraz aktywnie angażowali się w jego promocję, poziom partycypacji jest wyraźnie wyższy.
Diagnoza, do której należy podejść z dużą dozą ostrożności
Niestety diagnoza przedstawiona przez Ministerstwo Finansów w projekcie Przeglądu, dotycząca wpływu pracodawców na poziom partycypacji w pracowniczych planach kapitałowych, wymaga daleko idącej ostrożności.
Z tekstu można bowiem odnieść wrażenie, że jedną z istotnych przyczyn niewystarczającego poziomu uczestnictwa w PPK jest zbyt małe zaangażowanie pracodawców w promowanie programu. To zapewne atrakcyjna narracja z punktu widzenia urzędników, ale wydaje się, że nadmiernie upraszcza rzeczywistość.
Postawa pracodawcy ma znaczenie
Trudno nie zgodzić się z twierdzeniem, że postawa pracodawcy wobec PPK ma znaczenie dla poziomu partycypacji. Jeżeli zarząd czy dział HR dobrze tłumaczą pracownikom zasady PPK, a sama organizacja traktuje program jako wartościowy element systemu świadczeń pracowniczych, partycypacja może być oczywiście wyższa.
Jednak stwierdzenie, że w podmiotach, w których pracodawcy prezentowali pozytywne podejście do PPK, uczestnictwo było większe, wskazuje przede wszystkim na korelację, a nie dowodzi związku przyczynowego.
Być może autorzy Przeglądu, spoglądając zza swoich biurek, nie dostrzegli, że firmy różnią się strukturą zatrudnienia, poziomem wynagrodzeń, średnim wiekiem pracowników, rotacją, branżą, lokalizacją czy sytuacją ekonomiczną, w tym sytuacją materialną zatrudnionych.
Nie każdy pracuje w najważniejszym urzędzie finansowym w Polsce, gdzie głównym problemem – jak się wydaje – nie jest brak środków na podwyżki dla pracowników. Wszystkie te czynniki mogą natomiast wpływać na decyzję o pozostaniu w PPK.
Pracodawcy nie są odpowiedzialni za PPK
Przede wszystkim trzeba przypomnieć, że pracodawca nie jest twórcą PPK ani instytucją odpowiedzialną za przekonywanie obywateli do prowadzonej przez państwo polityki promowania długoterminowego oszczędzania, w tym na cele emerytalne.
Ustawowym – i narzuconym przepisami – zadaniem pracodawcy jest prawidłowe wdrożenie PPK, ponoszenie ekonomicznego kosztu finansowania wpłat pracodawcy oraz wykonywanie licznych obowiązków administracyjnych.
Oczekiwanie – a coś takiego można wyczytać między wierszami Przeglądu – że pracodawca dodatkowo będzie aktywnie promował PPK wśród swoich pracowników, oznacza w praktyce przerzucenie na przedsiębiorców części odpowiedzialności za społeczną akceptację rozwiązania stworzonego przez państwo.
Nie przypominam sobie, aby to pracodawcy prosili ustawodawcę o wprowadzenie PPK. Nie było również takich oczekiwań ze strony ich pracowników. PPK było pomysłem rządowym, częściowo motywowanym politycznie, a nie odpowiedzią na potrzeby zgłaszane przez pracodawców.
Postawy pracowników wobec PPK
Zasadniczym wyzwaniem związanym z PPK jest postawa samych osób zatrudnionych wobec tego rozwiązania.
Jeżeli zauważalna część pracowników z góry rezygnuje z korzyści oferowanych przez PPK, należy pytać nie tylko o to, jak program przedstawia pracodawca, lecz przede wszystkim o to, dlaczego pracownik – mając dopłatę od pracodawcy, dopłaty ze środków publicznych oraz mechanizm automatycznego zapisu – mimo wszystko decyduje się z niego wystąpić.
Przyczyn należy szukać m.in. w poziomie zaufania do długoterminowych programów oszczędnościowych, sytuacji dochodowej gospodarstw domowych, preferowaniu bieżącej konsumpcji, doświadczeniach związanych ze zmianami w systemie emerytalnym, przedwyborczych prezentach emerytalnych oferowanych przez różne strony sceny politycznej, a także w stopniu zrozumienia zasad PPK.
Kwestia autozapisu do PPK z punktu widzenia pracodawcy
Szczególnie symptomatyczne jest odwołanie się w Przeglądzie do instytucji autozapisu do PPK.
Jeżeli mechanizm, którego istotą jest domyślne włączanie pracownika do systemu, „nie zadziałał w pełni zgodnie z założeniami”, trudno sprowadzać przyczynę tego stanu do niewystarczającej aktywności pracodawców.
Ponowny autozapis zwiększył liczbę uczestników o 721 tys. osób, ale sama ta liczba nie odpowiada na pytanie, ilu pracowników pozostało w systemie długoterminowo ani dlaczego część z nich ponownie złożyła deklarację o rezygnacji z dokonywania wpłat.
Co więcej, trudno dostrzec tu bezpośredni związek z postawą pracodawców.
Kontrowersyjna propozycja zwiększenia częstotliwości autozapisu do PPK
Co więcej, zawarta w Przeglądzie propozycja przeprowadzania autozapisu co trzy lata pokazuje, że państwo poszukuje przede wszystkim mechanizmów behawioralnych zwiększających partycypację, a nie wyłącznie sposobów przekonania obywateli do dobrowolnego, długoterminowego oszczędzania.
Takie rozwiązanie można oczywiście uzasadniać, ale warto nazywać je wprost.
Częstszy autozapis zwiększa prawdopodobieństwo pozostania pracownika w PPK dzięki mechanizmowi domyślnego wyboru, a więc zwiększa partycypację i tym samym buduje sukces ustawodawcy.
Retoryczne pytanie brzmi: czyim kosztem?
Patrzmy w innym kierunku
Dlatego zamiast sugerować w Przeglądzie, choćby pośrednio, że za niski poziom partycypacji w PPK odpowiada niewystarczająco entuzjastyczne podejście pracodawców, warto postawić pytanie o atrakcyjność, stabilność i wiarygodność samego systemu.
Pracodawcy już dziś finansują PPK, obsługują program i ponoszą związane z nim koszty organizacyjne. Mogą być ważnym partnerem w edukacji pracowników, ale nie powinni stawać się wygodnym obiektem przerzucania odpowiedzialności ani wymówką dla rządzących za to, że część Polaków nadal nie chce uczestniczyć w PPK.
Nie zmienia to faktu, że PPK jest rozwiązaniem korzystnym dla uczestników, mimo istniejących mankamentów programu.
Jak zwiększyć partycypację w PPK
Jeżeli państwo polskie chce trwale zwiększyć partycypację w PPK, powinno przede wszystkim budować zaufanie do stabilności programu, prowadzić własną, konsekwentną edukację finansową i pokazywać uczestnikom wymierne korzyści płynące z udziału w PPK, zamiast uderzać w swoich sojuszników.
Pracodawca może pomóc w tym procesie, ale nie może zastępować państwa w przekonywaniu obywateli do stworzonego przez państwo systemu.
Nie tędy droga.

